Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

tu rozmawiamy o wszystkim czasami poważnie, czasami z przymrużeniem oka

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

Awatar użytkownika
ann
Posty: 850
Rejestracja: 2008-01-21, 21:18
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, Informatyka
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: ann » 2018-04-18, 08:07

Łosoś pisze:- Zwierzaj się i szukaj pomocy tylko wśród zaufanych osób. Najlepiej spoza miejsca pracy.

Zgadzam się. Powiem więcej, staraj się w nie wchodzić w bliższe (pozapracowe) relacje z ludźmi z pracy. W sumie - chyba tyczy się każdego zawodu ;)
Prywatnie żyję tak, jak każdy:
Jem, piję, sypiam, patrzę w gwiazdy

tsukki

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: tsukki » 2018-04-18, 16:29

Większość nauczycieli z którymi miałam okazję rozmawiać (a którzy są uczciwi i akurat nie donoszą) mówiła, że siedzi tam głównie z racji wakacji, pal licho trzynastki. Tylko wakacje.
Ja, można tak powiedzieć, pracuję tam jakby po znajomości - pocztą pantoflową. Rozmowa o pracę trwała kilka minut. Od początku moich godzin (11/18) udało się dorzucić 4 godziny do moich, do dało 15 w sumie. To są tzw. dodatkowo płatne.
Pani dyrektor zawsze jest dla mnie miła i mogę z nią porozmawiać jak mam problem z jakąś klasą, też potrafi się wstawić w mojej sprawie albo doradzi jak uniknąć kwasu z rodzicami.
W oczach pozostałych, głównie nauczycieli starszych stażem i wiekowo ode mnie, czuję pogardę. Nie wiem czy tu chodzi o relacje, o moje tatuaże (które mają też inni pracownicy) czy luźny styl ubierania się typu bluzy hipsterskie, adidasy, trampki, jeansy. Nie wiem skąd tyle goryczy w ludziach.

Łosoś
Posty: 504
Rejestracja: 2013-10-05, 10:17
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: łódzkie

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: Łosoś » 2018-04-18, 16:35

Być może za krótko pracujesz, żeby to zrozumieć.
A być może masz wrednych kolegów z pracy, których trawi zazdrość.
Jest jednak takie powiedzenie: "każdy sądzi według siebie"....Może to Ty gardzisz...nimi?

tsukki

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: tsukki » 2018-04-18, 17:06

Nie mam powodu żeby gardzić nimi. Przeważnie widujemy się w pokoju nauczycielskim, części do dzisiaj nie znam z nazwiska, bo każdy przychodzi i idzie robić swoje.
Nie obgaduję, bo nie ma po co. Każdy dba o swoje podwórko. Największe plotki i tak opowiadają uczniowie, przychodzą na zajęcia czy na przerwie i opowiadają co Pani x im dzisiaj wymyśliła, o co mieli raban, że często mają suchą teorię, zamiast jakiegoś przykładu. Ja się do tego nie wtrącam, jedyne co im sugeruję to, jeśli mają jakiekolwiek uwagi to najlepiej z prowadzącym nauczycielem rozmawiać i wyjaśniać.
Czasem wydaje mi się, że w Polsce bywa jeszcze dziwna mentalność u ludzi.

qjaf
Posty: 304
Rejestracja: 2010-04-09, 11:07
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, Technika, WOS
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: qjaf » 2018-04-18, 17:27

Moze po prostu zabralas komus godziny, na ktore czyhal :D Albo trafilas na uksztaltowana grupe, ktora nie przepada za nowymi. Nie przejmuj sie, nie spedzasz tam tak duzo czasu:)

oramge
Posty: 359
Rejestracja: 2013-11-22, 19:49
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: oramge » 2018-04-18, 20:09

tsukki pisze:W oczach pozostałych, głównie nauczycieli starszych stażem i wiekowo ode mnie, czuję pogardę. Nie wiem czy tu chodzi o relacje, o moje tatuaże (które mają też inni pracownicy) czy luźny styl ubierania się typu bluzy hipsterskie, adidasy, trampki, jeansy. Nie wiem skąd tyle goryczy w ludziach.


Ludzie nie odpowiadają za Twoje "czucie"! Sama odpowiadasz za to co robisz, mówisz, czujesz, wyglądasz itd. Im dłużej czytam to co piszesz, tym bardziej nabieram przekonania, że to Ty jesteś przepełniona goryczą, choć dostrzegasz ją u wszystkich wkoło tylko nie u siebie. Podobnie jak przedmówca przewiduję, że nie będziesz się zbyt długo męczyć w tej szkole.

tsukki

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: tsukki » 2018-04-18, 21:29

Chodzi po prostu o jedną z Pań do której cyklicznie mówię: "Dzień dobry" idąc w jej kierunku czy stojąc w pobliżu, a z jej strony nigdy nie ma reakcji. Jeśli stoi ktoś obok to zawsze odpowiada. Nie zamieniłyśmy nigdy ani jednego słowa.
Wiem, że w szkole nie mieli wcześniej plastyka i wrzucali niektórym trochę godzin jako zastępstwa.

Awatar użytkownika
ann
Posty: 850
Rejestracja: 2008-01-21, 21:18
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, Informatyka
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: ann » 2018-04-19, 08:08

tsukki pisze:Chodzi po prostu o jedną z Pań do której cyklicznie mówię: "Dzień dobry" idąc w jej kierunku czy stojąc w pobliżu, a z jej strony nigdy nie ma reakcji. Jeśli stoi ktoś obok to zawsze odpowiada. Nie zamieniłyśmy nigdy ani jednego słowa.

Tacy ludzie po prostu są i trzeba się przyzwyczaić ;)
Prywatnie żyję tak, jak każdy:
Jem, piję, sypiam, patrzę w gwiazdy

oramge
Posty: 359
Rejestracja: 2013-11-22, 19:49
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: oramge » 2018-04-19, 16:48

"W oczach pozostałych nauczycieli, głównie starszych....." przyciśnięta do muru przyznałaś, że
chodzi tylko o jedną z pań. Tymczasem uogólniłaś mentalność wszystkich Polaków :crazy:
Kruszysz kopie o jedną z pań? Proszę Cię, znaczy że nie masz jeszcze większych problemów, więc się ciesz, i ich nie szukaj tam , gdzie ich nie ma. Sama przyznałaś , że dostałaś pracę po znajomości. Oni też to wiedzą. Zatem nie Twoje kopetencje odegrały decydująca rolę, nie twierdzę, że ich nie posiadasz, ale znajomości. Przekonaj innych do siebie, że jesteś świetnym fachowcem i życzliwą koleżanką z pracy.:)

Chien
Posty: 54
Rejestracja: 2015-10-28, 00:40
Kto: student
Przedmiot: Historia
Lokalizacja: małopolskie

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: Chien » 2018-04-28, 14:22

Jestem mniej więcej w Twoim wieku, w szkole drugi rok, więc odpowiem jak to widzę z podobnej perspektywy:
Atmosfera w pokoju nauczycielskim jest słaba, niektórzy naprawdę sądzą, że zjedli wszystkie rozumy świata. Ostatnio jeden od religii wspomniał (a mamy też klasy integracyjne - orzeczenie o niepełnosprawności w stopniu lekkim), że ci ludzie nadają się jako krawcowa czy sprzątaczka, bo oni nic nie potrafią, a takie zajęcia może wykonywać byle idiota. Tak powiedział facet po studiach, z 2 dzieci, mając z 35 lat na karku max.


Nie wszyscy muszą się lubić. W pokoju nauczycielskim, jak i poza nim, są osoby z którymi się świetnie dogaduję, są osoby z którymi konwersacja kończy się na "cześć" i tyle. Jak to w życiu.

Inna sytuacja to zero organizacji w przypadku dyrekcji, jak były rekolekcje, to rozpiska wisiała z dnia na dzień, bez zapowiedzi żeby cokolwiek zaplanować.


Standard. Trzeba to niestety zaakceptować.

Co do samych uczniów, najlepiej się rozmawia z drugimi klasami gimnazjum i współpracuje (w większości), dzieli nas średnio 12 lat. Klasy siódme u nas to jakaś porażka, nie docierają do nich żadne proste polecenia i zachowują się, brutalnie mówiąc jak z buszu. Klasy czwarte z kolei mają (jak 7) wszystko gdzieś i interesują się tylko tym czy baterii w telefonie im starczy i jaki item w grze wylosują. Czuję przepaść między tymi pokoleniami.


Ja mam trochę inaczej, bo uczę przedmiotów "tradycyjnych" wos i historia.
Co do komórek na lekcjach zbieraj je przed lekcją do koszyczka. Każdy ma oddać. Jeśli nie odda a zobaczysz, że wyciągnął ją na lekcji. Zabierasz. Odbiór osobisty przez rodzica.
Musisz po prostu ustalić jasne obowiązujące wszystkich czytelne zasady. A następnie ich przestrzegać.
W pierwszym roku pracy miałem problemy z utrzymaniem dyscypliny w dwóch-trzech klasach. Zrozumiałem jakie błędy popełniłem i obecnie pod względem utrzymania dyscypliny jest przepaść. Trzeba być po prostu konsekwentnym.

I świeża sytuacja z wczoraj. Klasa 2 gimnazjum tzw. sportowa, kilka osób dosłownie zwiało mi z ostatnich 15 minut lekcji. Sprawdzałam prace, a oni po prostu czmychnęli. Wychowawca potupie nogą, a im i tak to wisi, mimo, że to ja za nich odpowiadam. Uderzać z tym do dyrekcji?


Gdyby ktokolwiek opuścił salę bez mojej zgody nawet minutę przed końcem lekcji wpisałbym nieobecność. Masz do tego święte prawo, skoro bierzesz odpowiedzialność za ucznia w czasie tych 45 minut.

Ja nigdy nie sądziłam, że można iść na dwie, cztery czy sześć lekcji, gdzie godzinowo do zwykłego etatu nie ma porównania i wrócić tak zmęczonym psychicznie. Wracam do domu i potrafię dość długo siedzieć w ciszy i mieć z tego radość.


No niestety praca w tak bliskim kontakcie z młodymi osobami, w której jesteś ciągle oceniany pożera niesłychanie dużo sił. Dla mnie 4 godziny dziennie to jest ilość lekcji, którą mogę spokojnie udźwignąć. 5 nie jest jeszcze źle, chociaż tutaj przydałoby się już z jedno okienko. Przy szóstej zaczyna już się męczarnia.

koma
Posty: 2403
Rejestracja: 2007-11-17, 00:26

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: koma » 2018-04-30, 10:18

:)))))

Czyli w skrócie - młody nauczyciel zwykle mówi:
"Ja sobie nie wyobrażałam/em, że to tak wygląda..."
;)

Awatar użytkownika
Kattegato
Posty: 17
Rejestracja: 2015-06-18, 23:03
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Biologia, Geografia
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: Kattegato » 2018-05-22, 19:08

Dokładnie tak.
Nie wyobrażałam sobie, że tak będzie. :x

Rozmawiając z koleżankami po fachu (z innych szkół) bardzo często słyszę:
"Dobrze dostać się chociaż na zastępstwo, później z reguły zostaje się w tej szkole."
No, chyba nie w dzisiejszych czasach...
Jestem... zawiedziona, bo za chwilę koniec roku, pracę mam do końca czerwca
(od lipca Pani którą zastępuję nie będzie już na urlopie, więc jest w gotowości do pracy).
W jednej szkole mam 6 godzin, w innej (niestety niepublicznej) jest szansa na kolejnych 6 godzin.

Coraz bardziej wydaje mi się, że źle zrobiłam zostając nauczycielem.
Obowiązki mnie nie wkurzają, wymyślanie i sprawdzanie sprawdzianów jest okej,
uczestnictwo w szkoleniach teoretycznych też jest do przetrwania,
pisanie analiz egzaminów i siedzenie w komisji na egzaminach (bezpłatne oczywiście) też jest w porządku,
bezpłatne zastępstwa także u nas występują, ale zawsze może być gorzej.
Największym problemem jest dla mnie fakt, że praktycznie co roku trzeba martwić się o to czy będą godziny, czy też nie.

Po 3 latach pracy w szkole mam kryzys.
Nie chcę co roku martwić się o pracę,
nie chcę co roku myśleć jaką podyplomówkę zrobić, żeby mieć coś dodatkowego (co i tak w zasadzie nic nie daje).
Chciałabym w końcu znaleźć stałą pracę i zacząć normalnie zarabiać, a nie wszystkie oszczędności przeznaczać na naukę.

Wybaczcie, ale komuś musiałam pomarudzić...
Bo jest paru ludzi,
bo jest parę w życiu
dobrych chwil...

qjaf
Posty: 304
Rejestracja: 2010-04-09, 11:07
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, Technika, WOS
Lokalizacja: dolnośląskie

Re: Pytania i rozczarowania w pierwszym roku pracy

Postautor: qjaf » 2018-05-22, 20:13

Dobre czasy dla nauczycieli to chyba juz byly. Jak to kiedys bylo? Mianowanie po stazu pracy, podyplomowki bez praktyk, a pare lat temu 2przedmiotowosc za jednym zamachem. Welkie ssanie z palca, jak mawia klasyk :D


Wróć do „Pogaduszki”