Oświata jako miejsce pracy dla doktora

miejsce dla rozpoczynających pracę (można się radzić, żalić, chwalić, dzielić doświadczeniami)

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

peredhel
Posty: 1
Rejestracja: 2019-07-11, 23:43
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Historia, Ekonomia, WOS
Lokalizacja: małopolskie

Oświata jako miejsce pracy dla doktora

Postautor: peredhel » 2019-07-12, 00:19

Witam wszystkich.
W oświacie pracuję niepełny rok - stąd piszę w tym dziale (choć jestem mianowanym). Mieszkam w dużym mieście.
Chciałbym się zapytać doświadczonych w sprawach oświaty - czy może ona być miejscem pracy na część aktywności zawodowo-zarobkowej (dla/z/pod ZUS), a "po lekcjach", w dni wolne, weekendy itd. można się zajmować pozyskiwaniem dóbr doczesnych (z pominięciem ZUS).
Mam około 40 lat, przez kilkanaście lat pracowałem na uczelni prywatnej (stąd ten doktorat). Jednakże mój tamże były wydział tejże uczelni faktycznie b. podupadł - także ekonomicznie - i stąd pojawił się u mnie pomysł pracy wykorzystania swoich kompetencji też w oświacie.
Rozpocząłem pracę też w 2 liceach (na części etatu) i stwierdziłem, że praca jest przyjemna i wcale nie tak nisko płatna jak się wydaje.
Atrakcje typu konieczność "rozbrajania" uczniów z przedmiotów - mniej lub bardziej - potencjalnie niebezpiecznych, czy różnorakie akcje podczas dyżurów na przerwach - nawet uważam za pewnego rodzaju - urozmaicenie życia.
Jedyny problemem są dość kłopotliwe - przynajmniej z mego punktu widzenia - realia zatrudniania nauczycieli, które są niestety praktycznie/faktycznie skrajnie uznaniowe i nieraz mniej zależne od kompetencji kandydatów, a bardziej zależne od czynników "typowych dla naszego kraju/państwa".
Mam co najmniej 3 uprawnienia (wszelkie ekonomiczne, Hist., WoS) i staram się dojść do sytuacji w której będę pracować tylko w 1 szkole na ponad połowie etatu (lecz nie więcej niż 1 etacie - tj. dla mnie 16 godz.) , a pozostałe co najmniej 2-3 dni tygodnia (i popołudnia/wieczory) wykorzystywać na różne zlecenia/dzieła (bez ZUS). Niemniej może do tego nigdy nie dojść, a dalej np. będę w 3 szkołach po 1 dzień w każdej, aby swój cel realizować.
Czy robić dalej kolejne uprawnienia (np. WF, geografia), czy też uznać, że takie to czasy, że "co dzień inna szkoła" i zdać się na los/przypadek (przy wysyłaniu podań z CV na ogłoszenia...)?
A może zrobić licencjat z ang. i wtedy tego problemu mieć już nie będę?
Z góry dzięki za życzliwe rady/porady/opinie.

P.S. Można uzyskać stopień mianowanego pierwszego dnia pracy w szkole z mocy nowinki w Karcie Nauczyciela : stopień dr plus 5 lat pracy nauczyciela akademickiego plus zatrudnienie w szkole = mianowany z mocy ustawy.

Wróć do „Nauczyciel stażysta”