Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

tu możesz porozmawiać z kolegami, zadać pytanie nauczycielom

Moderatorzy: Basiek70, służby porządkowe

blackpearl
Posty: 4
Rejestracja: 2013-12-12, 19:53
Kto: uczeń
Lokalizacja: mazowieckie

Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: blackpearl » 2013-12-12, 20:09

Chodzę do 3 klasy liceum (czyli mam już ukończone 18 lat). Moja wychowawczynie ostatnimi czasy wmawia mi problemy których nie mam.
Jej pierwszym problemem jest to że moi rodzice nie chodzą na zebrania. I tu nasuwa się pytanie: czy obecność rodziców uczniów pełnoletnich na zebraniu jest obowiązkowa?
Wmawia mi też, że rodzice się mną nie interesują bo nie zaglądają na dziennik elektroniczny. A kiedy Pani zadzwoniła do nich osobiście tata powiedział że nie ma czasu i nie może przyjść do szkoły. Nawet jeśli moje kontakty z rodzicami nie są najlepsze, to czy nauczyciel powinien się wtrącać?
Po drugie podobno wypytuje się osób z mojej klasy. Czy przypadkiem się nie odchudzam, bo jakiś czas temu omdlałam w szkole. Jestem zazwyczaj osobą uprzejmą i nie jestem wstanie powiedzieć jej że to moja sprawa i żeby się nie wtrącała. Jak delikatnie to zasugerować, nie wychodząc przy tym na bezczelną? Czy i Wy (do uczniów) spotkaliście się z nadmiernym zainteresowaniem wychowacy. I jak sobie z tym poradziliście?

Awatar użytkownika
iluka
Posty: 3015
Rejestracja: 2012-07-25, 12:23
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język polski
Lokalizacja: małopolskie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: iluka » 2013-12-12, 21:01

Z tego, co piszesz, nie uważam, żeby zainteresowanie wychowawczyni były nadmierne. Po prostu nie jesteś widocznie przyzwyczajona, by ktoś się o Ciebie troszczył. Współczuję.
W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca. Paulo Coelho

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4131
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: vuem » 2013-12-12, 21:10

Nie chcę się wypowiadać na temat sposobów prowadzenia rozmów z Tobą, bo ich nie znam.
Nie potrafię ocenić, czy wmawia Ci problemy, czy też istnieją przesłanki, by je co najmniej podejrzewać.

Ale nadmiernym zainteresowaniem, czy "wtrącaniem się w sprawy ucznia" bym tego nie nazwał.

1. Dorosła będziesz za jakieś 10 lat. Wtedy, gdy będziesz zdolna do dojrzałych i odpowiedzialnych decyzji. Gdy będziesz zdolna do wzięcia odpowiedzialności nie tylko za siebie samą. Uwierz mi, że o dorosłości nie stanowi posiadanie dowodu.
Mnie osobiście zajęło to dorastanie około 24-25 lat, ale dziś to przychodzi nieco później.

2. Statystycznie rzecz biorąc, istnieje w Twoim własnym otoczeniu - na oko - około 20 osób, których to nadmierne zainteresowanie uchronić może przed nieprzyjemnymi doświadczeniami.

3. Regulamin szkolny stanowi o obowiązkach uczniów i ich rodziców, czy prawnych opiekunów.
Ty chcesz, by odpowiadać jak dorosła, ale czy gdy pojawia się problem też tak samodzielnie sobie mogłabyś poradzić? ;)

... i tak poważnie, naprawdę nie przeszkadza Ci fakt, że "tata jest zbyt zajęty, by się Twoimi sprawami zainteresować"?
Czy problem "Twojej dorosłości" jest istotniejszy od faktu,. że "relacje z rodzicami nie są zbyt dobre"?

P.S. Odchudzasz się?

blackpearl
Posty: 4
Rejestracja: 2013-12-12, 19:53
Kto: uczeń
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: blackpearl » 2013-12-12, 21:52

Nie chodzi o to że dostając dowód wmówiłam sobie, że jestem dorosła i nikt nie może mi "naskoczyć". Ale uważam, że nauczyciel ma prawo interweniować tylko w wypadku poważnych patolgii. Szkoła nie jest chyba w pełni odpowiedzialna za pełnoletnich uczniów, którzy wedle prawa mogą już mieszkać i utrzymywać się sami.
A może i przyszłe nieprzyjemne doświadczenia są potrzebne aby właśnie dorosnąć. Bo przecież człowiek najlepiej uczy się na swoich błędach. Uważam, że trzeba się nauczyć rozwiązywać problemy samemu. Ingerencja wychowawcy (prawie obcej osoby) jest zbędna i do niczego konkretnego nie prowadzi.
No i moje pytanie jest takie: Czy Wy jako nauczyciele poczulibyście się urażeni gdybym na niewygodne pytania odpowiedziała, że to moja prywatna sprawa?

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4131
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: vuem » 2013-12-12, 23:37

blackpearl pisze:Ale uważam, że nauczyciel ma prawo interweniować tylko w wypadku poważnych patolgii.


Nie sądzę, w przypadku poważnych patologii to już na skuteczną "interwencję nauczyciela" może być za późno. Tzn. nierzadko niewiele można zrobić.
My musimy interweniować zanim do takiego stadium się sytuacja rozwinie.

blackpearl pisze:Szkoła nie jest chyba w pełni odpowiedzialna za pełnoletnich uczniów, którzy wedle prawa mogą już mieszkać i utrzymywać się sami.


Dorośli oskarżają rożne instytucje o to, że nieodpowiednio zadbały o ich bezpieczeństwo, bo sobie ktoś na schodkach nogę złamał. ;)

Podobnie tu, skoro jesteś jeszcze osobą niedojrzałą, to potrzebujesz odpowiedniej kurateli.
Rodzice mają swoją "działkę", szkoła swoją. W wielu zakresach pracujemy wspólnie.

Skoro chcesz być w 100% samodzielna i niezależna, to czemu nie mieszkasz i nie utrzymujesz się sama? ;)
Czemu chodzisz do szkoły zamiast ją rzucić w diabły?

W dorosłym życiu będziesz musiała w znacznie jeszcze większym stopniu poddać się pewnym regułom ... pomimo tego, że jesteś dorosła i możesz za siebie odpowiadać.

blackpearl pisze:A może i przyszłe nieprzyjemne doświadczenia są potrzebne aby właśnie dorosnąć. Bo przecież człowiek najlepiej uczy się na swoich błędach.


Nie można Ci odmówić racji, ale ... niektóre błędy maja zbyt poważne konsekwencje, by je jedynie "zaksięgować" po stronie "doświadczeń".
Nauka również dotyczy umiejętności unikania błędów, a nie jedynie ich właściwego interpretowania.

blackpearl pisze:Uważam, że trzeba się nauczyć rozwiązywać problemy samemu.


Jak w każdej dziedzinie, tak i w takiej kwestii wskazane jest byś miała nauczyciela. Poza rodzicami są to nauczyciele i wychowawcy.

Gdybyśmy wszystkiego uczyli się sami, na błędach i poprzez eksperymenty, to pewnie tkwilibyśmy nadal w epoce kamienia łupanego.

Poza tym dojrzałość to również umiejętność czerpania z doświadczeń innych, również z ich wskazówek.

Młodzieńcza rebelia nakazuje nie słuchać. ;)

blackpearl pisze:Ingerencja wychowawcy (prawie obcej osoby) jest zbędna i do niczego konkretnego nie prowadzi.


Mylisz się. Wielokrotnie jest tak, że właśnie z taka "obcą" osobą wielu uczniów łatwiej rozmawia i otwiera się w kwestiach, które dotyczą "tych najbliższych".
Wielokrotnie znaczniej łatwiej o obiektywną ocenę i obiektywne wnioski.

blackpearl pisze:Czy Wy jako nauczyciele poczulibyście się urażeni gdybym na niewygodne pytania odpowiedziała, że to moja prywatna sprawa?


Ja osobiście nie widzę nic złego w otwartej rozmowie i szczerej wypowiedzi.

radze jedynie, byś zamiast słów "to moja prywatna sprawa" użyła "proszę się nie martwić, wszystko jest w porządku", czy "przepraszam, ale wolałabym o tym nie rozmawiać, dziękuję za troskę".

Podobnie, jak w autobusie powiesz "przepraszam, czy mógłbyś przesunąć swoją torbę, dziękuję" zamiast " rusz ten tobół, to moje miejsce, wykupiłam bilet" ;)

Myślę, że Twój wychowawca robi to z troski o Ciebie i raczej powinnaś być za to wdzięczna, a nie zirytowana.

... tym bardziej, że Twoja opowieść wskazuje na to, że jest niestety tą najbardziej o Ciebie zatroskana osobą...

blackpearl
Posty: 4
Rejestracja: 2013-12-12, 19:53
Kto: uczeń
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: blackpearl » 2013-12-13, 00:43

Ale też bez sensu jest traktowanie każdej sytuacji jako taką która mogłaby doprowadzić do patolgii. Można popaść w paranoję :)
Zdaje sobie z tego sprawę, że szkoła musi zadbać o bezpieczeństwo ucznia (ale na jej terenie). Wydaje mi się też, że gdyby nie daj boże uczniowi (pełnoletniemu) coś się stało poza jej murami, to nie ponosi żadnych prawnych konsekwencji.
Wiem też, że do samodzielności wiele mi brakuje, jak dla mnie to mogę nawet się pokusić o stwierdzenie, że powinno się ją osiągac po 21 roku życia. Ale prawo jest jakie jest. I szkoła tez powinna się do niego stosować, bo trochę mieszają nam tym wszystkim w głowach. :)

A jeżeli chodzi o otwarcie się przed osobami "obcymi" to nie każdy lubi rozmawiać o swoich problemach. A jeśli już, to zwierza się osobie którą dobrze zna.

Kiedy pisałam zwrot do wychowawczyni, to chciałam po prostu określić sens wypowiedzi. Na żywo na pewno ujęłabym to w bardziej życzliwy sposób :)

Wiem, że nauczyciel się po prostu troszczy. I to dobrze, że jest otwarty na problemy ucznia. Tylko jednak lepiej kiedy uczeń chce pomocy i sam się do niego o nią zwróci. Nikomu na siłę się nie pomoże. A już na pewno nie demonizując jego problemy:)
W każdym bądź razie bardzo dziękuję za wypowiedź;)

Awatar użytkownika
kitek2013
Posty: 116
Rejestracja: 2013-08-17, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Informatyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: kitek2013 » 2013-12-13, 13:15

Jakbyś do mnie tak powiedziała, ze to Twoja sprawa, to ja bym Ci odpowiedziała, ze Twoja sprawa to będzie jak znikniesz ze szkoły. Omdlałas w szkole, czyli nauczycielka ma podstawy by sie zapytac co sie stalo, tym bardziej zapytac innych uczniów. Twoi rodzice nie maja czasu aby isc na wywiadówke? Mimo wszystko sa Twoimi prawnymi opiekunami i powinni sie interesować. Nie chodzisz do szkoły dla dorosłych tylko do liceum, szkoły średniej i masz opiekunów, którzy sie nie wywiązują z obowiązków. Osobiście mnie sprawy uczniów nie interesują dopóki nie ma niepokojących przesłanek, a takie przesłanki w Twoim przypadku to omdlenie, brak rodziców i informacje o odchudzaniu.
Miau

blackpearl
Posty: 4
Rejestracja: 2013-12-12, 19:53
Kto: uczeń
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: blackpearl » 2013-12-13, 18:22

Zapytać ma prawo. Dostała odpowiedz : Nie, nie odchudzam się. Czego tu więcej oczekiwać? Najlepszą opcją jest oczywiście chodzić po uczniach i robić aferę. Tak się właśnie rodzą plotki, które potrafią tylko zaszkodzić.

Nie sprawiam szkole żadnych problemów: dobre oceny, dobre zachowanie, staram się być dla wszystkich uprzejma i życzliwa. Ale i tak trzeba coś znaleźć i udowadniać mi że jestem źle wychowywana i że coś ze mną nie tak.

Czyli rozumiem że mam ponosić odpowiedzialność za moich rodziców? I to czy chodzą na zebrania, czy nie? A nawet przypuśćmy, że przesłanki byłyby słuszne to i tak prawnie nic nie może z tym zrobić. Może jedynie porozmawiać. A do rozmowy potrzebna jest chęć obu stron. Po co więc zawracać sobie głowę.

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4131
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: vuem » 2013-12-13, 19:57

blackpearl pisze:Ale też bez sensu jest traktowanie każdej sytuacji jako taką która mogłaby doprowadzić do patolgii. Można popaść w paranoję


nie każda. Jest masa zwykłych prozaicznych problemów.

Tu mówimy o ewentualnych "złych relacjach z rodzicami" i "przesadnym odchudzaniu".

blackpearl pisze:A jeżeli chodzi o otwarcie się przed osobami "obcymi" to nie każdy lubi rozmawiać o swoich problemach. A jeśli już, to zwierza się osobie którą dobrze zna.


Nie każdy. Ty nie czujesz potrzeby.
Ale pytałaś ogólnie, w skali globalnej.

Stąd taka odpowiedź. Jeśli mój wychowanek nie chce o czymś mówić pomimo prób zachęcenia, nie nalegam, nie zmuszam.

blackpearl pisze:Kiedy pisałam zwrot do wychowawczyni, to chciałam po prostu określić sens wypowiedzi. Na żywo na pewno ujęłabym to w bardziej życzliwy sposób :)


Cieszę się:)

blackpearl pisze:Wiem, że nauczyciel się po prostu troszczy. I to dobrze, że jest otwarty na problemy ucznia.


To dobrze.:)

blackpearl pisze:Tylko jednak lepiej kiedy uczeń chce pomocy i sam się do niego o nią zwróci. Nikomu na siłę się nie pomoże.


Ty tak to odczuwasz, ale jest sporo ludzi, którzy z taka inicjatywą nie są w stanie wyjść. Raczej potrzebują inicjatywy tej drugiej osoby.

Stąd, globalnie rzecz biorąc, taka inicjatywa nie jest zła, a wręcz przeciwnie. W Twoim przypadku może być niewskazana.

blackpearl pisze:A już na pewno nie demonizując jego problemy:)


Twoje problemy, wg Ciebie - byc może słusznie - nie są poważne.

Z punktu widzenia drugiej osoby, która ocenia sytuację na podstawie pewnych symptomów, sytuacja ta może być poważna.

Zareagować niepotrzebnie w sytuacji tego nie wymagającej kosztuje znacznie mniej niż zignorowanie objawów w sytuacji poważnej.

blackpearl pisze:W każdym bądź razie bardzo dziękuję za wypowiedź;)


Cała przyjemność po mojej stronie. :)

marwal98
Posty: 10
Rejestracja: 2014-02-05, 23:16
Kto: student
Przedmiot: Chemia
Lokalizacja: małopolskie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: marwal98 » 2014-02-05, 23:41

Ale przecież nie powinien nauczyciel wtrącać się w życie prywatne. To co w szkole, powinno zostać jedynie na sferze zawodowej :)

Awatar użytkownika
vuem
Posty: 4131
Rejestracja: 2009-06-18, 20:30
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Język angielski
Lokalizacja: podkarpackie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: vuem » 2014-02-06, 19:35

marwal98 pisze:Ale przecież nie powinien nauczyciel wtrącać się w życie prywatne. To co w szkole, powinno zostać jedynie na sferze zawodowej :)


Gdzie ta granica?

Czy problem narkotyków na przykład, branych wieczorami, to życie prywatne, czy można się wtrącić?
Czy na przykład maltretowanie dziecka, przecież nie w szkole, a w domu, wieczorem, to wtrącanie się, czy sfera zawodowa?
;)

chabrowa
Posty: 4
Rejestracja: 2014-02-12, 15:01
Kto: nauczyciel
Lokalizacja: małopolskie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: chabrowa » 2014-02-12, 15:27

drażliwe kwestie, ale tutaj moim zdaniem jest troska nauczycielki, ni ma co się denerwować...

kirlan
Posty: 90
Rejestracja: 2012-08-04, 19:47
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Inne
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: kirlan » 2014-03-25, 18:03

Szkoła życia i tyle!!
Przecież za chwilę o podobne rzeczy będzie cię pytał pracodawca.
Ucz się od polityków: rozwijaj umiejętność używania maksymalnej liczby słów do powiedzenia w ekstremalnie zawoalowany sposób mikroskopijnego przekazu informacji. :rotfl:
==============
A tak na serio: takie numery bywają skuteczne kiedy rzeczywiście ktoś zbyt natrętnie włazi z buciorami w życie osobiste. Czy jest powód się do nich uciekać - cóż, właśnie tego STALE WSZYSCY się uczymy. Odgadnięcie intencji drugiej osoby to czasem prościzna , a czasem wielka sztuka.

A koledzy z grona to chyba zapomnieli jak sami byliśmy uczniami i jak się noże w kieszeniach otwierały gdy towarzysz wychowawca drążył nasze oddanie partii poza szkołą??

Trochę empatii koledzy!

Trochę wiary w ludzi droga młodzieży!

Dotarło do wszystkich że nauczyciel też człowiek: nie jest wszechwiedzący i może w dobrej wierze, z najlepszymi intencjami i ogromną wiedzą może czasem działać tak że będzie źle odebrany.

Więc koledzy uderzmy się w pierś, zamiast się usprawiedliwiać

zaś wy drodzy uczniowie (bez względu na wiek) korzystajcie ze wsparcia nauczycieli (choćby nieudolnego) póki ono jest, zamiast doszukiwać się w nim złych zamiarów
======================
A problem granic "prywatnej sprawy" - to właśnie problem XXI wieku - z jednej strony wszelkie urzędy i instytucje we wszystko się wtrącają, obserwują, mierzą, ewidencjonują,

z drugiej strony człowiek człowieka ma głęboko w :ass:

tak tak!! właśnie tam, a nie w nosie!!
================
Suma summarum powraca kwestia powyżej opisana:
Chodzi o to by EMPATIA nauczyciela względem ucznia spotkała się z wiarą ucznia w nauczyciela, wtedy nauczyciel może być naprawdę przyjacielem, mistrzem, mentorem. (Zaś uczeń dla nauczyciela, wyzwaniem, natchnieniem, i ... nauczycielem. Tak: uczeń dla dobrego wychowawcy jest nauczycielem (( wychowawcy wiedzą i czują o co mi chodzi)).
"Mądry dowódca bardziej dąży do zwycięstwa niż do bitwy" - sentencja japońska
"Mądry nauczyciel bardziej dba o postępy ucznia niż o postępy planu" - moja jej interpretacja
I love Wuttke ! - a to powinno być motto MEN

Wera111
Posty: 4
Rejestracja: 2014-04-03, 19:44
Kto: uczeń
Lokalizacja: podlaskie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: Wera111 » 2014-04-03, 19:59

Zgadzam się z autorką. Nauczyciel może się zainteresować, ale po co od razu się wtrącać. A pytanie uczniów o odchudzanie. Pff. :roll: Według mnie dziewczyna jest na tyle duża, że nie trzeba jej do talerza zaglądać. Liceum jest po to aby uczyć, na wychowanie jest już za późno..
"Ale przecież nie powinien nauczyciel wtrącać się w życie prywatne. "
JESTEM ZA! :D

Awatar użytkownika
kitek2013
Posty: 116
Rejestracja: 2013-08-17, 21:55
Kto: nauczyciel
Przedmiot: Informatyka
Lokalizacja: mazowieckie

Re: Wtrącanie się wychowawcy w życie prywatne ucznia.

Postautor: kitek2013 » 2014-04-04, 11:03

Chodzisz do szkoły to nie jest ważne czy masz lat 15 czy 20 to jest obowiązkiem wychowawcy. Dziewczyna mówi ze sie odchudza, anorektyczki tez sie tylko odchudzają a później ładują w szpitalu. Jak nie chce zeby sie nauczyciel wtrącał to moze zrezygnować ze szkoły i bedzie robiła to na co ma ochote. Nauczyciel nie jest od przytakiwania i robienia tego na co ma ochote uczeń, tylko jego samego obowiązuje pewne przepisy. Dajmy na to dziewczyna zemdleje na lekcji przyjedzie pogotowie, wyjdzie załóżmy odchudzanie(brak jedzenia, niedokrwistość itd) i bedzie wina nauczyciel ze nie byl tego swiadomy.
Miau


Wróć do „Kącik uczniowski”