Dodaj publikację
Autor
Ewa Jabłońska
Data publikacji
2009-01-30
Średnia ocena
5,00
Pobrań
115

Zaloguj się aby ocenić lub skomentować publikację.

Garść refleksji dotyczących relacji między nauczycielem i uczniem z punktu widzenia osoby, która od kilku lat istnieje w nauczycielskiej rzeczywistości. Mini esej o roli szczerego śmiechu w tej heroicznie trudnej konfiguracji "ja i obce dziecko".
 Pobierz (doc, 42,0 KB)

Podgląd treści


„Szczery śmiech, nie sztuczny uśmiech, czyli o skutecznym rozładowaniu napięcia na linii nauczyciel-uczeń”

Według Bachtina śmiech to uniwersalna perspektywa, z której świat widać inaczej, jednak wcale nie gorzej. Zauważa też, że istnieją pewne aspekty świata, które są dostępne jedynie dla śmiechu.[?]
Myślę, że każdy, kto współistnieje w świecie szkoły, w jakiejkolwiek roli, musi zastanowić się nad magią korzyści i profitów, które wynikają z umiejętności szczerego śmiechu.
Moje rozmyślania w tym względzie często bazować będą na kilkuletnim zaledwie doświadczeniu zawodowym i pedagogicznym, jednak myślę, że pożądany jest odbiorca uniwersalny. Nauczyciele, pedagodzy i rodzice z dużym bagażem doświadczeń szkolnej rzeczywistości czasem zapominają o tak prostym i prozaicznym zjawisku, jakim jest śmiech.
Młody człowiek, który rozpoczyna pracę w zawodzie nauczyciela, wchodzi w rolę, której dotąd był jedynie dobrowolnym bądź przymusowym obserwatorem. Przechodzi na drugą stronę lustra, stronę którą do tej pory postrzegał jako obcy, poważny i wysublimowany świat, często staje w szeregu tych, których się bał, którymi gardził, których nie rozumiał. Staje w szeregu nauczycieli.
Z moich obserwacji wynika, że adepci szeroko rozumianej oświaty dzielą się na dwie kategorie: młodzi gniewni i euforyczni optymiści.
Ci pierwsi z pełną powagą i odpowiedzialnością gromadzą oręż „belfra doskonałego”, skwapliwie słuchają rad „pokojowej starszyzny”, śnią o perfekcyjnym dystansie i magicznym autorytecie.
Optymiści wbiegają w rolę z figlarnym uśmiechem, a ich dusza krzyczy już na pierwszej lekcji „jestem z wami, kocham was, nadal jestem jednym z was…”. Chcą być rycerskimi partnerami, którzy bohatersko polegną za każdego swego wychowanka, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba.
Taki wynik obserwacji tchnie nadzieją i wiarą, jedni i drudzy mają wspólny cel, podobne idee i wartości, jedni i drudzy z czasem dochodzą do upragnionej równowagi i perfekcji…dochodzą innymi drogami.
Nie będę czynić dokładnej charakterystyki gniewnych i optymistów oraz ich ścieżek szkolnej kariery, gdyż jesteś czytelniku jednym z nich, bądź byłeś w niedalekiej przeszłości i doskonale wiesz, jakie nastąpią zmiany ich osobowości, z czym będą musieli się zmierzyć i jak wygrać walkę o własne, ugruntowane i szczere istnienie nauczycielskie.
Zadam natomiast pytanie- jakiego śmiechu pragną i oczekują uczniowie? Fakt tego pragnienia jest niezaprzeczalny, liczne wyniki ankiet i konsultacji z młodzieżą w sprawie wartości śmiechu prezentuje Maria Dudzikowa w doskonałym zbiorze esejów „Pomyśl siebie”[?] .
Z badań wynika, że uczeń nie chce się śmiać z nauczyciela ani przeciwko niemu, pragnie szczerego śmiechu z nauczycielem.
Umiejętność autentycznego śmiechu z 25 osobową klasą, bez cienia lęku i myśli „śmieją się ze mnie, ze mną, ironicznie, ze strachu, by ...