Dodaj publikację
Autor
Michał Rozmarynowski
Data publikacji
2021-02-12
Średnia ocena
5,00
Pobrań
6

Zaloguj się aby ocenić lub skomentować publikację.

W miarę krótki artykuł o starzejących się metodach nauczania przepisów ruchu drogowego w szkole, o zaniedbaniach szkoleniowych na kursach na prawo jazdy i w całym cyklu kształcenia uczniów. Zawiera także opis podejścia do ofiar wypadków i wskazuje zaniedbania.
 Pobierz (pdf, 60,7 KB)

Komentarze

Michal_K, 2021-02-17, ocena:

Dzień Dobry. Pozwolę sobie nie zgodzić się z Pańską tezą, dotycząca nauki przepisów ruchu drogowego w szkole podstawowej. Przepisów nie uczy się na różnych przedmiotach lecz na jednym - Technika. Wystarczy zajrzeć na treści jakiegokolwiek podręcznika czy podstawę programową tego przedmiotu. Wszystkie treści realizowane w klasie 4 dotyczą właśnie przepisów ruchu drogowego. A realizatorem jest jeden nauczyciel a nie wielu. Co więcej, w roku 2013 lub 2014 po zmianie rozporządzenia w sprawie uzyskania karty rowerowej, nauczyciele Techniki zostali zobowiązani do odbycia szkoleń w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego oraz uzyskali uprawnienia Egzaminatora na kartę rowerową, z ramienia tegoż Ośrodka. Pozdrawiam - nauczyciel Techniki, egzaminator WORD Opole.

Podgląd treści



Dla czego zaniedbaliśmy bezpieczeństwo w ruchu drogowym?

W Polsce co roku ginie w wypadkach drogowych około 3000 osób, a rannych zostaje około 30.000.
Jak reagujemy gdy dowiadujemy się o kolejnym wypadku drogowym w którym są ranni lub zabici, czy co
gorsza poszkodowane zostało dziecko? W takiej sytuacji jako pierwsze odczuwamy współczucie dla tragedii
owego nieszczęśnika i jego rodziny. Później zaczynamy myśleć jak wiele ostatnio wypadków drogowych się
zdarza i przechodzimy do obowiązków dnia codziennego , bo życie toczy się dalej. No, chyba że to nasz
krewny czy znajomy, to wiadomo, że przeżywamy całą tą sytuację mocniej, bo ona bliżej nas dotyka. Łatwo
jest tutaj zauważyć , że w spostrzeganiu powyższej sprawy ludzie dzielą się na dwie grupy. Tych, których
bezpośrednio ten problem dotyka i tych, którzy mieli szczęście nie zetknąć się jeszcze z tym bólem
osobiście. Czemu tylko po każdej takiej tragedii tak nie wiele się zmienia? Skąd w nas powstaje taka
bezsilność i zniechęcenie do działania, by kolejnych tragedii drogowych było ciągle mniej z każdym rokiem?
Podejrzewam, że ci których to dotyczy tłumaczą sobie , że i tak nikt z tym nic nie zrobi, a wypadki to rzecz
normalna i będą dziać się zawsze. Ci, których jeszcze nie dotknęła tragedia myślą że taki stan trwać będzie
ciągle, bo zawsze jakoś to będzie. Tak, zawsze jest jakieś „ jakoś” nawet w życiu osoby trwale okaleczonej,
na wózku inwalidzkim czy oszpeconej zawsze jest jakieś „jakoś”, jakkolwiek by ten stan się nazywał, te
jakoś wciąż trwa. Statystyki drogowe to dla nas tylko liczby, nie imiona osób. Jesteśmy jako ludzie tak
skonstruowani , że staramy się unikać myślenia przez dłuższą chwilę o rzeczach trudnych, czy nie
przyjemnych bo tyle spraw nas absorbuje , że wolimy zwrócić się ku rzeczom bardziej przyjemnym niż
potencjalny wypadek. Otóż chciałbym tutaj was wszystkich zaskoczyć. Wypadków drogowych
spowodowanych ludzkim zaniedbaniem mogłoby praktycznie nie być w ogóle. A to one stanowią ogromną
większość zdarzeń drogowych. I nie chodzi tutaj o sytuację w której wprowadzony zostaje nakaz jazdy
poniżej 20km/h, bo gospodarka i zaopatrzenie stanęło by w miejscu. Poza incydentalnymi zdarzeniami w
których to zaistniał nieprawdopodobny wręcz zbieg okoliczności przyczyną wypadku zawsze jest człowiek ,
a właściwie jego błąd. Jestem z zawodu instruktorem nauki jazdy od ponad 20 lat , a także nauczycielem w
szkołach średnich i obserwuję już od wielu lat, jak od dziecka jesteśmy uczeni odpowiedzialności za
bezpieczeństwo w ruchu drogowym w szkole , a później w życiu dorosłym i na kursach nauki jazdy. Po ...